- TREŚĆ
Para przyjaciół często odwiedzała ogród zoologiczny. Lubili się spotykać ze zwierzętami. Znali
ich zwyczaje, zachowania i ulubione zajęcia.
Pewnego dnia ogród zmienił się nie do poznania. Mieszkańcy klatek
zmienili swoje miejsce pobytu a były też klatki w których
było po kilkoro zwierząt.
Zabiegany weterynarz próbował doprowadzić ogród zoologiczny do
dawnego porządku. Wszystkich bardzo dziwiło to niesamowite
wydarzenie. Trzeba było znaleźć jego przyczynę.
Dzieci podjęły się wyjaśnienia tego stanu rzeczy. Zbierały od
zwierząt informacje dotyczące przebiegu wydarzeń ostatniej
nocy.
Czy dzieciom uda się zaprowadzić
ład w ogrodzie zoologicznym?
Czego dziecko nauczy
się o świecie?
- Pozna zwierzęta przebywające w ZOO,
- Pozna pracę ludzi opiekujących się
zwierzętami.
Z tej książki dowie
się również:
- warto jest stawać w obronie słabszych,
- trzeba pomagać sobie nawzajem,
- należy przeciwdziałać złym ludziom
zdobywającym pieniądze krzywdząc zwierzęta.
Urywek książki:
Kiedy zapytacie dorosłych, czy zwierzątka w ogrodzie zoologicznym
potrafią mówić, to oni od razu odpowiadają, że nie. Ale
wszystkie dzieci przecież wiedzą, że to niezupełnie prawda.
A w ogóle, co ja mówię -
omalże nie zapomniałem o KRZYSIU
i MARCINIE, którzy
mieszkają w OLSZTYNIE.
Oni potrafią opowiadać całymi dniami o zwierzątkach w ZOO,
aż człowiek ma od tego zamęt w głowie.
A jeżeli chcecie usłyszeć, jakich przygód doświadczyli
KRZYŚ i
MARCIN i co wydarzyło
się w ogrodzie zoologicznym, to nadstawcie uszu. Nadszedł
czas, by zacząć opowiadać o tej niesamowitej przygodzie.
KRZYŚ i
MARCIN kochają ogród zoologiczny. Gdy znajdą
trochę czasu, to zaraz biegną popatrzeć na zwierzątka. I tak
było tego dnia, o którym będę wam opowiadać.
MARCINIE, najpierw musimy
odwiedzić tygrysa. Pamiętasz, jak ostatnio próbował
strzepnąć tą swoją ogromną łapą małą muszkę, która mu wciąż
siedziała na nosie?
- Dzień dobry ! Proszę pana, ja i
MARCIN prosimy o dwa bilety do
waszego ogrodu zoologicznego -
powiedział KRZYŚ i
uśmiechnął się do sprzedawcy biletów.
Pan sprzedawca nie był w humorze i chmurzył się jak niebo przed
burzą. Jedyną reakcją było burknięcie pod wąsem, podobnym
dziś do miotły.
- Dzieci, chwileczkę, przecież słyszę ! Nie
trzeba tyle hałasować, na razie mój słuch jest w porządku -
mruczał znużony kasjer i sprzedał dwa bilety
KRZYSIOWI i
MARCINOWI.
- Proszę pana, co się panu stało? - zapytał
MARCIN ze współczuciem.
Sprzedawca ciężko usiadł na krześle.
- Nawet nie mam ochoty o tym rozmawiać, chłopcy - powiedział
i westchnął.
- Pracuje tu już bardzo długo, ale takich rzeczy tu jeszcze
nie było. Oby tylko nie zamknęli ogrodu zoologicznego -
powiedział tajemniczo. Jak tu żyć bez moich zwierzęcych
przyjaciół? Przecież umrę z tęsknoty.
Kasjer miał tak smutną minę, że prawdopodobnie nawet kamień
zlitowałby się nad nim.
- Dlaczego ktoś miałby zamknąć ogród zoologiczny? - zapytał
MARCIN z
zainteresowaniem. ......
|